O 8 była w pracy.
– Coś już postanowiłeś w sprawie Marka.?- Basia
– Dzwoniłem do niego, ale nie odbiera.- Adam Read the rest of this entry »
Cz. 3
lip 9
Dzielny wojak W.
cze 13
Cóż, ten od światełka przestraszył się na dobre… Cóż, chyba to nawet nie jest dla mnie problemem. Czuję, że dzięki temu wszystkiemu co się zdarzyło w ubiegłym roku w moim życiu, jestem silniejsza, taka trochę gruboskórna, i odporniejsza na wszelkie chwiejności i problemy. Wiem już, że wszystko wróci do normy prędzej, czy póżniej.
W. milczy, najwidoczniej na dzień dzisiejszy nie wymyślił żadnej nowej gierki, ani powodu do awantury. Od bardzo dawna nie składa nawet urojonych terminów wizyt. Tak jest lepiej, pomimo tego, że wiem, że on i tak nie przyjechałby do Pietruszka to i tak bym się denerwowała i pół dnia spędziła z tych nerwów w łazience :/
Read the rest of this entry »
“Chciałam tylko…”
cze 2
Chciałam tylko, żebyś latałNa myśl o mnie skrzydła rozkładałChciałam tylko żebyś latałZ uśmiechem wznosił się nad ziemięMyślom swym pozwalał błądzić po grzesznych uliczkachChciałam tylko, żebyś latałNa myśl o mnie skrzydła rozkładałŻebym była Twoją ucieczkąCichym marzeniemZnaczącym westchnieniemJa…Chciałam tylko, żebyś latał…Chociaż czasem sprowadzam Cię na ziemię
Nikt z polityków nie będzie miał w tej chwili odwagi wyrazić takiej opinii, więc muszą to zrobić blogerzy – pomysł pochowania pary prezydenckiej na Wawelu jest kuriozalny.Najbardziej naturalnym miejscem byłaby Archikatedra św. Jana Chrzciciela w Warszawie – to tam pochowani są pierwszy prezydent Rzeczypospolitej Gabriel Narutowicz oraz prezydent Ignacy Mościcki. A przecież III RP jest w sensie ideowym kontynuacją II Rzeczypospolitej. Prezydent mógłby być także pochowany na Powązkach. Ale co do tego, że miejsce jego grobu jest w Warszawie, bo to Warszawa jest stolicą Polski i siedzibą prezydenta, nie powinno być wątpliwości. Wawel można by jeszcze zrozumieć, gdyby Kaczyński był osobiście związany z Krakowem. Ale przecież tragicznie zmarły prezydent urodził się, wychował oraz studiował w Warszawie, a także był prezydentem tego miasta! Miejscem pochówku prezydentów wolnej Polski powinna być Warszawa – stolica naszego kraju, a nie zamek polskich królów.
24 kwietnia 2010
sty 14
24 kwietnia 2010
Jest to 114 dzień roku. Do końca roku pozostało 251 dni.
Jest to 16 tydzień roku. Do końca roku pozostało 37 tygodni. Read the rest of this entry »
Rozdział 79
lis 13
Brazylia 2:03 Basty i Vico szli po plaży w gwieździstą noc.Blask księżyca padał na ich ciała, lekki wietrzyk poruszał jedwabną sukienką Vi.Fale moczyły im nogi.Romantyczna atmosfera rozwijała się coraz bardziej .Nagle Basty objął Vico i położył na ciepłym piasku.- mówiłem ci jak bardzo kocham cię? – wyszeptał Bastian gładząc ukochaną po policzku.- tak tak…ze sto razy dzisiaj – zaśmiała się Vi pocałowała Bastiego.Lecz nagle zauważyła blask flesza parę metrów dalej i zaczęła zapinać guziczki od sukienki,które zaczął rozpinać wcześniej Basty.- co się stało? – spytał BI- może przenieśmy się w inne miejsce bo nie jesteśmy sami.. – powiedziała zdenerwowana VI.- taki to życie gdy jest się z gwiazdą – zażartował bastian.- ale to już przesada…ludzie chcą mieć chwileczkę prywatności..nawet do Brazyli za tobą pojechali..Basty już nic nie odpowiedział.Pocałował ukochaną w policzek, wziął za rękę i razem poszli do hotelu.BERLIN 9:30L.A , Jeremy, Jessy i CHris siedzieli standardowo na kanapie przed telewizorem. CHris, który tym razem był królem pilota skakał po różnych kanałach nie mogąc się zdecydować.- ej mam pomysł ! – krzyknął nagle L.a.- ty już lepiej nic nie mów..! Twój ostatni pomysł skończył się gigantycznym mandatem – powiedział Jessy i wszyscy wybuchnęli śmiechem przypominając sobie ostatni wybryk L.a.- no i oczywiście musiałem za niego zapłacić ! – dodał ironicznie Jeremy.- ej ej lala nie ty tylko Orry – powiedział Jess.- wez już skończ z tą lalą ! – krzyknął zirytowany Jeremy i rzucił poduszką w Jessa.’- ale słuchajcie! to jest na prawdę świetny pomysł ! – L.a- no dobra dawaj .. – wymamrotał Jess- idziemy na miasto !!! – krzyknął zadowolony L.A .- o luuuuudzie ! – rozległ się jakże ‘wiwatujący’ jęk chłopców. – no ludzie ! ruszcie się !! – L.A ubrał buty i już stał przy drzwiach czekając na przyjaciół.Zanim chłopcy zwlekli się z kanapy minęła z 10 minut.Oczywiście nie obyło się bez stęków i jęków.. Gdy szli po parku zauważyli wolną ławeczkę i przysiedli na niej.- puściła kantem Jessiego D’Lane’a !! – oburzył się Jess widząc swoją byłą całującą się z jakimś innym chłopakiem – za kogo ona sie uważa?!- w dwóch słowach za…piękną barbie..- powiedział L.A.- to fatamorgana…zabierzmy jej makijaż, ciuchy, uczesanie… zapach perfum – Jess zaczął sie rozmarzać – minkę , którą robi kiedy….- ej chłopie !! – przerwał mu Jeremy. – … znajdę inny model..wygląd i odpowiednie warunki wystarczą, żeby zmienić czupiradło w laskę Jessiego D’lane’a.- okeeej…wietrze zakład !! – krzyknął L.A- wybierzemy cie najgorszą laskę na osiedlu ! założę się, że nie będzie twoja ! – dodał.- założę się, że przegrasz, ale dostaniesz cenną nauczkę i wygrasz.. – powiedział mądrze Jeremy – suma sumaru.- stoi ! – Jessy- poszukajmy królowej – odrzekł L.A i razem z chłopcami zaczęli rozglądać się po parku.- może ta ? – Jess wskazał skrzywioną kobietę.- garbusek? zbyt proste… – L.A- a siostry Bright ? – Jessy- są zrośnięte głowami ale dało by się ulepić z nich jedną niezłą kulę – zażartował Jer.- ja potrzebuję rasowego dziwoląga ! ….BOMBA NADCHODZI !! – nagle krzyknął L.A gdy zobaczył najbardziej opuszczonądziewczynę w parku, która mieszkała na przeciw chłopców.- o nie !! tylko nie Sara Brigs ! – powiedział z obrzydzeniem Jessy – okularnica, z kucykiem w upaćkanych gnojem gumowcach!Nikt na nią nawet nie spojrzy!- kurde! masz przerąbane .. – Jeremy.—-WARSZAWA HOTEL – 11:20- słonko to chcesz już wracać? – spytał Orry leżący obok Av.- z wielką chęcią! już nas spakowałam! – odpowiedziała Avril i wstała z łóżka.- co…już?! – Orry.- tak już…posiedzę jeszcze tutaj minutę dłużej i zwariuje..! – Av.- przypominam, że sama chciałaś tu przyjechać ;D – Orry.- i to był błąd… – powiedziała Av i pocałowała ukochanego. – a teraz bierz walizki i do samochodu kochanie .. raz raz !Biedny Orry wiedział, że już nie ma szans na dłuższy pobyt w pokoju sam na sam z ukochaną, wziął bagaż i poszli do windy.W windzie stali przytuleni do siebie, lecz nagle winda stanęła.- ym…Orry co jest ? – spytała zdezorientowana Av.Orry tylko się uśmiechnął a potem dodał :- dar od Boga
Jego dłoń zsunęła się z biodra Av wprost do jej ręki, która została przesunięta na szyję Orryego.- o niee Orry….- wyjęczała Av – nie wykorzystuj sytuacji…Lecz on nie posłuchał.Szyja Av została obdarowana czułymi pocałunkami.Dziewczyna rozpłynęła się…Trzeba było przyznać, że Orry był mistrzem w całowaniu i robieniu namiętnego klimatu w szybkim tempie..Orry delikatnie przesuwał swoją dłoń po ciele Avril…złapał ją mocno za biodra i przysunął do siebie i namiętnie pocałował..Av poddała się…przestała się wyrywać….Nie wiedziała nawet kiedy…włączyła się do gry Orryego ..Dysząc spojrzeli sobie głęboko w oczy..Orry figlarsko uśmiechnął sie do ukochanej i zbliżył swoją twarz do jej szyi ..lecz zamiast ją całować błądził ustami po policzkach…szyi i barkach Av..Avril była w niebo wzięta…lekko podniecona przygryzła wargę i zamknęła oczy..Orry ponownie spojrzał na twarz ukochanej ..ucieszył sie, że tak działa na Av..jego ręka powędrowała pod bluzkę dziewczyny i zaczął lekko gładzić ją po plecach..już miał zamiar ponownie przysunął do siebie Av i czule pocałować gdy nagle winda mocno ruszyła i oboje przewrócili sie..Av zaczęła się śmiać..lecz Orry jeszcze nie skończył..spojrzał na ukochaną..położył swój palec na ustach Av i ponownie zaczął błądzić ustami po ciele ukochanej..- Orry ..opanuj się… zaraz winda nam się otworzy…jakbyś chciał zauważyć już ruszyła..- nie potrafię…- wyszeptał- hah kochanie.. – zaśmiał się Av i zaczęła odsuwać od siebie ukochanego i podniosła się z podłogi windy.Orry również wstał jednak nadal w oczkach miał figlarskie iskierki.Winda otworzyła sie…Orry wziął walizki w rękę a drugą mocno przyciągnął do siebie Avril..szedł nie patrzył się na siebie…tylko w oczy ukochanej..- patrz pod nogi bo się przewrócisz.. – powiedziała skrępowana Av..Orry uśmiechnął się do siebie, pocałował Avril w policzek i wyszli z hotelu..wsiedli do taksówki i odjechali na lotnisko .BRAZYLIA HOTEL – 9:40 Bastian od samego rana był smutny…Vi martwiła się o niego , bo nie wiedziała o co chodzi..- wiesz…siądźmy – powiedział nagle Bastian i usiedli na łóżku. – myślałem nad pewną sprawą..- jaką ? – Vico- na temat twoich studiów . . – no i co takiego wymyśliłeś ? .. – nie przerywaj mi kochanie… skoro tak bardzo chcesz iść na te studia to ostatecznie się zgadzam..ale to jest ciężka praca Vico..będziesz musiała dużo czasu poświęcać nauce, mieć spokój, a u nas w domu w Berlinie spokoju raczej mieć nie będziesz…- co masz na myśli ? .. - no że może… – zaczął Basty a łezka popłynęła mu z oczka..- jeśli chodzi ci o to, że miała bym się z tobą rozstać z powodu tych świrów, aby tylko mieć spokój w nauce to nawet nie myśl, że się zgodzę ! – oburzyła się Victoria.- ale może tylko tak na pewien czas…przekonasz się czy chcesz być dalej na studiach i jak ci idzie nauka.. – ciągnął Basty- wiesz…jeśli miałabym wybierać między studiami a wami to wybrałam bym bezwarunkowo WAS Bastian !! – VIco- no i teraz powinnaś mnie zrozumieć dlaczego tak bardzo nie chciałem abyś poszła na te studia… – rozumiem….po prostu nie chciałeś abym cię zostawiła….a może bałeś sie, że znajdę tam kogoś innego co ? ;D – zażartowała Vico- ja już bym cię tam pilnował kochanie ..
– odpowiedział Basty z figlarskim uśmieszkiem – żaden by tam nie miał dostępu do ciebie- hah tak tak..z pretekstem przynoszenia drugiego śniadania..znam to
– Vico- no wiesz…już poznałem twoje koleżanki i prawie wszystkie wyszły za mąż i mają dzieci .. i to wszystko zdarzyło się na studiach…
.. – powiedział Basty- hah widzisz..one pewnie też działały pod przymusem tak jak ja
.. – zaśmiała się Vi- kochanie…! .. – Basty- no co
.. – Vico- kocham cie.. – powiedział Basty i przytulił się do VI.- ale o dzieciach nawet nie myśl ! – dodała Vi wyrywając się z objęć ukochanego.- pomyślimy nad tym
.. – BastyDWA DNI PÓŹNIEJ – BERLIN 10:30- przyjechali !! – krzyknęła Avril wyglądając przez okno.Wszyscy wstali z kanapy i pognali do drzwi wejściowych.Parka nowożeńców weszła do domu.- heeej !! – krzyknęli wszyscy na raz i rzucili się na ściskanie i całowanie Vico i Bastiana.Gdy wszyscy już siedli zaczęli opowiadać o wyjeździe Av i Or do Polski i Bastiana i Vi do Brazylii.po 2 godzinach chłopcy znudzeni gadaniem dziewczyn o nowych ubraniach Vico z Brazylii od słynnych projektantów , poszli na dwór odgarnąć śnieg z podjazdu.- kochanie tylko załóż szaliczek ! – krzyknęła Vi do Bastiana Chłopcy zaśmiali się a L.A powiedział :- ‘ kochanie załóż szaliczek…! haha jaki pantoflarz! co wyście robili w tej Brazylii ?! .. Basty tylko popchnął go i poszedł z resztą na dwór.Oczywiście nie obyło się bez nacierania śniegiem i różnych zabaw ..- ale dzieci… – westchnęła Vico i wzięła walizki na górę do sypialni.Wzięła prysznic i położyła się aby odpocząć.Po paru minutach do pokoju wszedł Basty.Mokry i zmęczony.Vico obróciła się w jego stronę.- a potem będziesz chory ! – Vico- już jakoś się tak dziwnie czuje..- Basty- o nie nie!! jak ostatnio zachorowaliście wszyscy 6 to normalnie myślałam, że zwariuje! tym razem nie będę się wami zajmować..! mam inne rzeczy do roboty kochanie..! – Vico- najwyżej będziemy siedzieć cały czas razem w pokoju.. – powiedział Basty i lekko się uśmiechnął. Plan już miał wymyślony. Skoro nie mógł pobyć dłużej z ukochaną sam na sam w Brazylii , zawsze mogło to się pociągnąć w Berlinie.- oj Basty…to przebierz się szybko i wskakuj do łóżka !! i masz nie wychodzić z pokoju aby nie zarazić reszty..ja idę po herbatę dla ciebie… – powiedziała VI, nie domyślając się co Bastian kombinuje. Był za bardzo wiarygodny, a ona za bardzo się nim przejmowała.Vico wyszła z pokoju i poszła na dół.- jak się czujecie chłopcy? – spytała wchodząc do salonu. – dooobrze… trochę tu zimno tylko … – odpowiedział Orry.- Av..ja się twoim chłopakiem zajmować nie będę, a na to wychodzi, że ma gorączke..zmierz mu temperature – dodała Vi i wstawiła wodę na herbate.- a wy ?.. nie przeziębieni ? – spytała reszty.- ja się czuję bardzo dobrze .. – odpowiedział Jessy- ja również…mnie te sieroty nie mogły dosięgnąć, więc śniegu za kurtką nie miałem.. – zaśmiał się Jeremy.- no to niby jak dosięgneli Bastiana ? ..przecież on też jest dość wysoki – spytała Vi.- ale on przecież nie.. – zaczął L.a. lecz Orry dał mu sójke w bok.- jakoś dosięgeliśmy – dodał Orry. On jedyny wiedział co Bastian planuje i również chciał trochę wykorzystać tą sytuację i poudawać.Vi lekko zmieszana poszła wyłączyć wodę i zaparzyła herbatkę Bastianowi i poszła na górę ją zanieść.- Orry też się coś gorzej czuję .. – powiedziała VI wchodząc do pokoju..- tak..? ..hm..;D .. – odpowiedział Basty z uśmieszkiem Nagle zadzwoniła komórka Vico.Zanim wygrzebała ją z torebki , wszystko z niej wyrzuciła.- hallo ..- hej VIco- Rozalka?? … hej !!
.. – heej…przyjeżdżam do Berlina..
..idę na studia..- tak?!..super!! ja też!!..znaczy chyba..- no to dozobaczenia wieczorkiem Vi…- napewno!!
.. w NICO CLUB o 20:30 ..to paa- narazie..Vi odłożyła telefon i usiadła obok ukochanego..- jacie!! Rozalka przyjeżdża! ale suuuper…- no proszę….kolejna twoja koleżanka…jeśli jest tak samo ładna jak te wszystkie to … – zaczął Basty- ej ej! ty jesteś chory i leżysz cały czas w łóżku !! Basty nie uwzględnił takiej sytuacji i posmutniał wiedząc, że nie ma co liczyć na żadne wyjście z pokoju.- wiesz co..jakoś po tej herbacie zrobiło mi się lepiej…- nie ma mowy ! chory jesteś!! masz czerwony nos !! pójdę z Jeremym..- tylko…! – spokojnie…Jer to przeszłość kochanie…więc idę go uświadomić…narazie dziubku.. – powiedziała VI i ucieszona wyszła z pokoju. KONIEC !!!
ojciec nielota
kwi 19
Gdybyś dał mi dwa skrzydłamiłość i odwagępowiedziałbyś “fruń!”a ja wzbiłabym się wysoko.A takdrepczę po ubitej ziemii jestem nielotem
Kondolencje…
paź 6

W związku z wydarzeniami z ostatnich dni oraz żałobą narodową do przedstawicieli naszych władz tj do Pana Burmistrza Andrzeja Chinalskiego oraz Pana Posła Marka Cebuli zostały wysłane maile o treści cyt;”W imieniu mieszkańców miejscowości Retno proszę przyjąć od nas wyrazy współczucia z powodu śmierci Prezydenta RP jak również wszystkich ofiar katastrofy lotniczej w Smoleńsku.Każdy z nas na swój osobisty sposób ubolewa nad tragicznymi wydarzeniami ostatnich dni w naszym kraju na Pana ręce składamy wyrazy naszego współczucia. Brak słów by napisać coś więcej-jesteśmy z Panem.
Pogrążeni w smutku Mieszkańcy Retna”
W odpowiedzi Pan Andrzej Chinalski mailowo serdecznie podziękował a Pan Poseł ku ogromem zaskoczeniu umieścił owy list na swojej stronie internetowej http://cebulamarek.pl
propozycja nie do odrzucenia
lip 21
kiedys rozmawialem z kims, kto mnie dobrze zna, o mojej firmie i problemach, jakie mam. Ta osoba powiedziala, ze przydal by mi sie ktos w mojej karierze, ktory robil by to, czego ja nie cierpie – papierkowa robote.
wtedy bylo to dla mnie niewyobrazalne. oczywiscie mam ksiegowa, bo prawo wymaga, by firme mego pokroju obslugiwal ktos z uprawnieniami. ale i tak musialem wiele robic sam.
nie wyobrazalem sobie, ze moge kogos zatrudnic i tlumaczyc, jak ma robic to, co ja robie. to byla przepasc nie do pokonania. Read the rest of this entry »